Microsoft spada poniżej średniej z 200 dni: co dalej — kupować, trzymać czy sprzedawać?
Microsoft znalazł się poniżej swojej średniej kroczącej z 200 dni. W dyskusji podkreślano, że spółka przez pewien czas była w portfelach traktowana bardziej defensywnie — w efekcie zaniżonej wagi w „Mag 7” (czyli siedmiu największych spółek technologicznych) oraz stopniowego ograniczania pozycji.
Mimo osłabienia notowań zwracano uwagę, że fundamenty były solidne. Padały konkretne liczby: przychody wzrosły o 19%, chmura (cloud) urosła o 40%, a zysk wzrósł o 20%. Wniosek był taki, że przy takich wynikach można utrzymywać pozycję długoterminowo, ale bez oczekiwania na szybkie, dynamiczne odbicie kursu.
W rozmowie pojawił się też wątek strategii na najbliższy czas. Zasugerowano, by — zamiast dokładać nowych akcji — ewentualnie rozważyć wykorzystanie instrumentów pochodnych, np. sprzedaż opcji typu call, aby generować dodatkowy przepływ pieniężny z posiadanych walorów.
Jeśli chodzi o część techniczną, wskazywano, że Microsoft od przełomu między październikiem i listopadem (gdy zanotował szczyt) zachowywał się najsłabiej spośród „mega capów”, czyli największych spółek rynkowej kapitalizacji. Pokazywano też zestawienie wyników od początku roku: Microsoft jest wyraźnie poniżej Tesla i Meta, które również znajdują się w strefie spadków.
Na wykresie dwunotygodniowym (w ujęciu dwóch lat) zauważono, że spółka przebiła średnią 200-dniową „dosłownie na jeden dzień”, po czym nastąpił gwałtowny zwrot i ponowna wyprzedaż. W rezultacie kurs wrócił w okolice dołków z 2026 i 2025. Zwracano uwagę, że okolice te mają znaczenie, bo mogą potwierdzać ważną formację.
W dłuższym ujęciu (10-letnim) rozmówca wskazał na potencjalną formację typu „head and shoulders” (głowa i ramiona). Jako kluczowy poziom podał rejon 350. Jeśli kurs obroni ten poziom, pozostaje przestrzeń na konsolidację. Jeśli jednak nastąpi jego złamanie, w ocenie uczestnika rozmowy „wszystkie założenia” przestają być aktualne.
Dla tej potencjalnej formacji podano też mechanizm wyliczenia tzw. ruchu mierzonego (measured move). Polega on na zmierzeniu odległości między linią szyi (neckline) a szczytem formacji, a następnie odjęciu tej wartości od linii szyi. W przykładzie oparto się o założenie, że między linią szyi a konsolidacją jest około 200 punktów, co w scenariuszu spadkowym sugerowałoby zejście „w okolice” niskich 200.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.