Przejdź do treści
PulsRynku

Warsh między Trumpem a zakładami rynku na podwyżki stóp procentowych

Newsy rynkowe · 14 czerwca 2026 19:00

Inflacja wraca w szybkim tempie – na najszybszy poziom od trzech lat – a wśród decydentów Fed pojawia się rosnący rozłam. Jednocześnie inwestorzy wycofują się z amerykańskich obligacji skarbowych i zaczynają kuponować scenariusz, w którym Rezerwa Federalna będzie zmuszona rozpocząć podwyżki stóp już najpóźniej do grudnia, ignorując wezwania prezydenta Donalda Trumpa, by stopy obniżać.

Wynik samego posiedzenia Fed w tym tygodniu nie jest jednak dla rynków najbardziej obciążony ryzykiem, bo powszechnie oczekuje się utrzymania stopy bazowej w przedziale 3,5%–3,75%. Fed ma w tym czasie obserwować, jak wstrząs cenowy związany z wojną na Bliskim Wschodzie – szczególnie przez kanał cen energii – przełoży się na gospodarkę.

Kluczowe będzie to, co Warsh przekaże podczas pierwszej konferencji prasowej oraz jak Fed sformułuje komunikat po spotkaniu i prognozy. Jeśli rynki dostaną przekonujący sygnał, że bank wraca do trybu walki z inflacją, mogą uznać determinację Warsha w ochronie politycznej niezależności Fed za wystarczającą. W przeciwnym razie notowania mogą się nerwowo zachować – zwłaszcza że wielu inwestorów już obawia się, iż Warsh może podważyć wiarygodność banku, ulegając naciskom z Białego Domu.

„To bardzo trudna pozycja dla niego z każdej strony” – podkreśla James Clouse, ekonomista z Andersen Institute i były wicedyrektor ds. polityki pieniężnej w Fed.

W historii Fed zdarzały się już wymagające starty nowym przewodniczącym – choćby Alanowi Greenspanowi czy Benowi Bernanke’owi. W przypadku Warsha napięcie jest jednak szczególnie wyraźne, bo zderza priorytety Białego Domu z kierunkiem gospodarki, a dodatkowo sytuację komplikuje szersza niepewność: z jednej strony wojna i wzrosty cen, z drugiej boom inwestycyjny związany ze sztuczną inteligencją, który dokłada paliwa do zaskakująco odpornej koniunktury.

Jeszcze jako członek Fed Warsh był „jaskrawym jastrzębiem” w latach 2006–2011. Wtedy twarda postawa banku przypadła na okres załamania na rynku mieszkaniowym, które w USA doprowadziło do głębokiej recesji. Później zmienił kurs – zaczął ostro krytykować bank centralny i w zeszłym roku zarzucił Fed, że nadal prognozuje podwyższoną inflację. Argumentował, że sztuczna inteligencja uwolni „istotną siłę dezinflacyjną”, zwiększając produktywność.

Od zaprzysiężenia miesiąc temu Warsh nie wypowiadał się publicznie w sposób szczegółowy na temat polityki pieniężnej, co – choć bywa typowe dla świeżo mianowanego szefa, który najpierw „rozezna teren” – dodatkowo podgrzewa domysły. „On nie mówił o polityce pieniężnej od naprawdę długiego czasu. Więc wszyscy czytamy, co może być w jego głowie” – komentuje Ed Al-Hussainy, menedżer portfela w Columbia Threadneedle w Nowym Jorku.

Dodatkowo w gospodarce nastąpiła szybka zmiana obrazu po wzroście cen ropy wywołanym eskalacją wojny w regionie, na którą wpływ ma polityka Iranu. Firmy, widząc rosnące koszty, przerzucają je na klientów wyższymi cenami, podbijając inflację, która od pięciu lat tkwiła powyżej celu Fed wynoszącego 2%. W maju wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł o 4,2% rok do roku – to najwyższy odczyt od kwietnia 2023 r.

To wyraźnie przestawiło oczekiwania na Wall Street. Traderzy porzucili wcześniejsze, szeroko dominujące zakłady na ponowne cięcie stóp jeszcze w tym roku i zaczęli obstawiać scenariusz odwrotny. Dochodowość amerykańskich obligacji dwuletnich skoczyła do poziomu ponad 4%, czyli powyżej stopy polityki Fed, a dochodowości z obligacji dziesięcioletnich oraz – szerzej – obligacji długoterminowych osiągały w ostatnich tygodniach najwyższe odczyty od 2007 r. Rynek traktuje te ruchy jako jednoznaczny sygnał: stopy prawdopodobnie muszą iść wyżej.

Tego typu obawy docierają też do samych urzędników Fed. Na ostatnim posiedzeniu w kwietniu wielu członków banku ostrzegało, że jeśli inflacja pozostanie podwyższona, prawdopodobnie trzeba będzie rozpocząć podwyżki, a jednocześnie chcieli zrezygnować z nachylenia (biasu) ku obniżkom. W protokole z kwietniowego spotkania wskazano, że trzy osoby głosowały przeciw przyjętym sformułowaniom komunikatu.

Na tle tych zjawisk Warsh wchodzi na stanowisko w momencie, gdy Fed doświadcza bezprecedensowego ataku politycznego ze strony administracji Trumpa. Chodzi m.in. o próbę odsunięcia gubernator Lisa Cook oraz o śledztwo karne, które Jerome Powell – jego poprzednik – opisywał jako odwet za brak podporządkowania polityki pieniężnej woli prezydenta.

Trump, powołując Warsha do zarządu banku, deklarował, że ceni jego niezależność. Jednocześnie regularnie atakował Powella i w tym miesiącu powiedział, że Warsh popełni błąd, jeśli zdecyduje się podnosić stopy. Wskazywał, że Fed powinien je obniżać.

„Mam nadzieję, że zobaczymy Warsha takiego, jakiego znamy – antyinflacyjnego, w pełni zgodnego z tą etykietą. Inflacja jest po prostu zbyt wysoka” – mówi Ellen Meade, profesor ekonomii na Duke University, która doradzała urzędnikom Fed w trakcie wieloletniej pracy w banku centralnym. „On musi zrobić coś, co pokaże, że rozumie przekaz płynący z napływających danych.”

Część obserwatorów uważa jednak, że ryzyko „zmarnowania” wiarygodności Fed przez próby uspokojenia Białego Domu jest przeceniane. „Nie ma realnie powodu, by oczekiwać, że powie: obniżamy stopy, bo prezydent chce ich obniżenia. Kevin doskonale wie, jak to działa” – ocenia Norbert Michel z Cato Institute, z Center for Monetary and Financial Alternatives.

Warsh zapowiada jednocześnie istotne przetasowania w Fed. Mówił o bliższej współpracy z Departamentem Skarbu, o zmianie sposobu oceny inflacji oraz o przeobrażeniu komunikacji z opinią publiczną. Wspiera też ograniczenie bardzo dużych pakietów obligacji, które Fed ma w bilansie. Taki krok mógłby jednak przełożyć się na wyższe długoterminowe stopy procentowe – ponieważ rynek musiałby wchłonąć więcej papierów wartościowych.

Najbliższe tygodnie i najbliższe posiedzenie będą się jednak przede wszystkim sprowadzać do tego, jakie sygnały Warsh wyśle w sprawie kierunku polityki Fed. „Pierwsze spotkanie na zawsze pozostaje pierwszym spotkaniem. Komunikat, protokół i konferencja prasowa – to posiedzenie będzie miało dużo do przegryzienia” – podkreśla Jason Granet, dyrektor inwestycyjny w BNY w Nowym Jorku.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.