Przejdź do treści
PulsRynku

Raport o zatrudnieniu w USA niemal wyklucza cięcie stóp w tym lecie — co to oznacza dla rynku

Redakcja Puls Rynku · 17 czerwca 2026 12:01

Wyniki z rynku pracy z miesiąca na miesiąc osłabiają nadzieje na szybkie cięcie stóp procentowych w USA. Dzień po ubiegłotygodniowym raporcie o inflacji, który już wcześniej wzmacniał taką interpretację, rynek miał kolejny sygnał: w maju sytuacja na rynku zatrudnienia okazała się wyraźnie lepsza, niż oczekiwano.

Stany Zjednoczone dodały 172 000 miejsc pracy w poprzednim miesiącu. To wynik powyżej prognoz zakładających 80 000 nowych etatów, mimo że w tle utrzymywała się podwyższona liczba zwolnień powiązanych z branżą AI.

Korzystniejsze dane z zatrudnienia doprowadziły też do rewizji wcześniejszych odczytów. Szacunek dla kwietnia podniesiono z 115 000 do 179 000, a wynik za marzec skorygowano do poziomu 214 000 — najwyższego od dwóch lat. Jednocześnie stopa bezrobocia pozostaje stosunkowo niska i wynosi 4,3%.

Zmiana oczekiwań co do stóp od razu widocznie przełożyła się na rynkowe prognozy. Choć ubiegłotygodniowe dane o inflacji „dokończyły” założenia dotyczące tego, że stopy nie będą szybko spadać, to po publikacji majowego raportu o zatrudnieniu inwestorzy zaczęli odwracać wcześniej budowane zakłady, zgodnie z którymi stopa funduszy federalnych miałaby zacząć spadać dopiero pod koniec 2026. Równolegle zniknęły też nieformalne oczekiwania, że ten moment mógłby nastąpić jeszcze wcześniej.

Na rynku kontraktów stóp procentowych CME pojawił się natomiast wyraźny sygnał, że inwestorzy zaczynają obstawiać podwyżkę stóp jeszcze w Q4 tego roku.

To zestaw informacji, który rzadko bywa tym, czego rynek chce słuchać. W ostatnich tygodniach spora część wzrostów na giełdzie była oparta na przekonaniu, że rychłe obniżki stóp mają wesprzeć aktywność gospodarczą. Tymczasem obraz z zatrudnienia sugeruje, że presja na gospodarkę jest mniejsza, niż wcześniej zakładano. Jednocześnie utrzymująca się — a nawet przyspieszająca — inflacja sprawia, że cięcia stóp stają się ryzykowne, bo mogą nie przynieść oczekiwanego efektu.

W krótkim terminie takie wiadomości potrafią wywoływać na rynku gwałtowne ruchy. Zgodnie z ujęciem Benjamina Grahama, „w krótkim okresie rynek działa jak maszyna do głosowania” — co w praktyce oznacza, że ceny akcji odzwierciedlają emocjonalne reakcje inwestorów. W tym ujęciu raport o zatrudnieniu i rosnące prawdopodobieństwo scenariusza „wyższych stóp na dłużej” zwykle działają na niekorzyść notowań.

W dłuższym horyzoncie liczy się jednak coś innego: „w długim okresie rynek działa jak maszyna do ważenia”, czyli ostatecznie ceny mają wracać do fundamentalnej wyceny spółek.

Zwraca na to uwagę także obserwacja, że w ostatnich 30 latach nie było łatwego do uchwycenia, stałego związku między poziomem stóp procentowych (mierzonym stopą funduszy federalnych) a indeksem S&P 500.

Dlaczego trudno tu o prostą regułę? W praktyce w grę wchodzi zawsze wiele czynników naraz. Przykładowo w 2006 r. nie pojawiły się na tyle wysokie stopy, by skutecznie studzić hossę na rynku nieruchomości, podobnie jak w okresie po pęknięciu bańki internetowej w 2000 nie było dostatecznie niskich stóp, które od razu „wyciągnęłyby” rynek z dołka.

Ponieważ tych zależności nie da się przewidywać z wyprzedzeniem, podejście, które od lat uchodzi za najbardziej rozsądne, sprowadza się do cierpliwego budowania portfela jakościowych spółek na dłuższy czas. W takim ujęciu liczy się to, że czas w końcu sprzyja inwestorom, którzy nie reagują impulsywnie na pojedyncze odczyty.

W realiach zmieniających się oczekiwań co do stóp pojawiają się też nowe rekomendacje dla inwestorów, którzy szukają momentów na ponowne wejście w obszar spółek o potencjale wzrostowym. Wśród wskazywanych przykładów znalazły się m.in. Nvidia, Apple oraz Netflix.

Źródło: finance.yahoo.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego — jak powstają nasze newsy.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.