Przejdź do treści
PulsRynku

Czy fundusze ETF na S&P 500 są dziś zbyt ryzykownym wyborem? Alternatywą może być strategia equal-weight

Newsy rynkowe · 14 czerwca 2026 11:20

Wielu inwestorów zaczyna od niskokosztowych ETF-ów indeksowych opartych o S&P 500. Przykłady to Vanguard S&P 500 ETF (NYSEMKT: VOO) oraz SPDR S&P 500 ETF (NYSEMKT: SPY). Taką strategię przez lata promowano także jako prosty sposób na ekspozycję na 500 największych spółek z USA.

Trzeba jednak pamiętać, że standardowy ETF oparty o S&P 500 nie jest rozwiązaniem pozbawionym wad.

Największy problem S&P 500: koncentracja w top spółkach

S&P 500 jest indeksem, w którym spółki mają wagi zależne od ich kapitalizacji rynkowej. W praktyce oznacza to, że topowe firmy ważą dużo więcej niż „reszta rynku”. Na przykład w ostatnim zestawieniu 10 największych składników indeksu wygląda to tak (udział w indeksie):

  • Nvidia: 7,43%
  • Alphabet (klasy A i C): 6,59%
  • Apple: 6,48%
  • Microsoft: 4,35%
  • Amazon.com: 3,92%
  • Broadcom: 2,74%
  • Tesla: 2,26%
  • Meta Platforms: 2,17%
  • Micron Technology: 1,65%
  • Berkshire Hathaway: 1,56%

Te 10 spółek odpowiada za około 2% liczby wszystkich składników indeksu, ale aż za 39% jego wartości. Innymi słowy: jeśli kupujesz ETF na S&P 500, to choć formalnie dostajesz ekspozycję na „500 firm”, to ponad jedna trzecia twojej inwestycji trafia na zaledwie dziesięć spółek.

Dla kontrastu można spojrzeć na kilka spółek z dalszych miejsc rankingu: McDonald’s (54. pozycja, 0,30%), PepsiCo (59., 0,29%), Pfizer (80., 0,22%), Kroger (261., 0,06%) czy Clorox (468., 0,02%). W ten sposób większość spółek ma w portfelu ETF relatywnie małe znaczenie.

To może pasować inwestorom, którzy chcą mocno postawić na największe „technologiczne zwycięzcy” — w top 10 znajdują się m.in. spółki zaliczane do grona „Magnificent Seven” (Apple, Amazon, Alphabet, Meta Platforms, Microsoft, Nvidia, Tesla). Z drugiej strony, w czasie bessy lub korekty to właśnie dynamicznie rosnące spółki wzrostowe często spadają mocniej. To bywa do zaakceptowania, jeśli inwestor ma bardzo długi horyzont, ale nie jest to konstrukcja optymalna dla każdego.

Alternatywa: ETF equal-weight na S&P 500

Jeśli standardowe podejście do S&P 500 wydaje się zbyt skoncentrowane, warto rozważyć ETF oparty o wersję „equal-weight”, czyli równą wagę dla każdej z 500 spółek. Takim przykładem jest Invesco S&P 500 Equal Weight ETF (NYSEMKT: RSP).

W klasycznych ETF-ach ważenie odbywa się według kapitalizacji rynkowej: im większa spółka, tym większy jej udział w indeksie. W equal-weight każda spółka ma znacznie bardziej równą ekspozycję. W RSP składniki są przeliczane (rebalans kwartalnie), więc między rebalansami wagi mogą się chwilowo wahać wraz ze zmianami kursów akcji.

W ostatnim zestawieniu top 10 posiadanych przez RSP udziałów wyglądało to następująco:

  • Dell Technologies: 0,48%
  • SanDisk: 0,48%
  • Intel: 0,42%
  • Advanced Micro Devices: 0,42%
  • Humana: 0,40%
  • Micron Technology: 0,40%
  • Hewlett Packard Enterprise: 0,40%
  • Seagate Technology: 0,40%
  • ON Semiconductor: 0,35%
  • Western Digital: 0,35%

Warto zwrócić uwagę na Micron Technology: w standardowym top 10 dla S&P 500 ma ona 1,67% wagi, podczas gdy w equal-weight ETF jej udział jest dużo niższy — 0,35%. Taka różnica pokazuje, jak equal-weight ogranicza dominację największych spółek i zwiększa znaczenie pozostałych składników.

W takim wariancie ETF ma zwykle mniejszą „szybkość wzrostu” w okresach hossy napędzanej przez największe firmy, ale podczas spadków rynek może być mniej dotkliwy. W ujęciu historycznym RSP w ciągu ostatnich 15 lat osiągał średnie roczne zyski na poziomie około 12%, podczas gdy Vanguard S&P 500 ETF miał średnio około 14,4% rocznie. Różnica istnieje, ale nie jest dramatyczna.

Czy teraz kupować Vanguard S&P 500 ETF?

Przy decyzji o zakupie Vanguard S&P 500 ETF (VOO) inwestor powinien wziąć pod uwagę, że część firm analitycznych wskazuje inne, konkretnie wybrane akcje jako „najlepsze do kupienia teraz” i nie ujmuje w takich zestawieniach samego ETF na indeks.

W porównaniach do wyników publikowane są przykłady inwestycji z list rekomendowanych akcji: gdy Netflix trafił na taką listę 17 grudnia 2004 r., inwestycja 1 000 USD miała urosnąć do 433 268 USD; podobnie, gdy Nvidia znalazła się na liście 15 kwietnia 2005 r., 1 000 USD miało dać 1 259 391 USD. Dla programu rekomendacji podawany jest też łączny średni zwrot na poziomie 935% (przy 206% dla S&P 500).

Dla inwestora indywidualnego istotniejsze jest jednak to, że ETF na S&P 500 w wersji standardowej przenosi ciężar ryzyka w największe spółki indeksu, a wariant equal-weight rozkłada ten nacisk równiej w całym koszyku 500 spółek. Jeśli Twoim celem jest ekspozycja na szeroki indeks przy mniejszej koncentracji, equal-weight ETF zyskuje coraz większe zainteresowanie.

Źródło: nasdaq.com

Uwaga: Treść ma charakter wyłącznie informacyjny i NIE stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Opracowanie redakcyjne na podstawie materiału źródłowego.
Udostępnij:X / TwitterLinkedInFacebook

▸ Komentarze (0)

Komentarze pojawiają się od razu. Nick + treść — bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.