Ropa stabilizuje się po największym spadku ponad 2 tygodnie, gdy rynek czeka na szczegóły planowanego ponownego otwarcia cieśniny Ormuz
Cena ropy ustabilizowała się po największym spadku od ponad dwóch tygodni, gdy rynek czekał na szczegóły porozumienia USA–Iran mającego torować drogę do pełnego ponownego otwarcia cieśniny Ormuz.
Brent handlowano powyżej 83 USD za baryłkę, mimo że w poniedziałek spadł niemal o 5%. West Texas Intermediate utrzymywał się w okolicach 81 USD. Tymczasowe porozumienie ma zostać podpisane przez obie strony w Szwajcarii w piątek, choć Waszyngton i Teheran nie opublikowały jeszcze treści memorandum.
Prezydent Donald Trump zapewniał, że cieśnina będzie w piątek „czysta”. Podkreślał, że „już teraz” istnieje wiele „korytarzy”, a Ormuz ma zostać otwarta „i bez opłat” (toll-free).
Brak szczegółów utrzymuje jednak ostrożność uczestników rynku. Przedstawiciele sektora energetycznego z regionu Perskiego Zatoki wskazali, że otrzymują bardzo dużo zapytań od kupujących, czy ropa będzie znowu mogła płynąć przez cieśninę. Z kolei przedstawiciele firm żeglugowych i handlowcy przyznają, że potrzebują większej jasności, zanim wyślą statki na ten szlak.
Spadek notowań ropy do najniższego poziomu od początku marca skasował większość dotychczasowych wzrostów związanych z eskalacją konfliktu. To łagodzi presję inflacyjną w czasie, gdy politycy Rezerwy Federalnej oceniają stopy procentowe w tym tygodniu. Jednocześnie nawet ponowne otwarcie cieśniny nie musi oznaczać natychmiastowego powrotu do normalnych warunków: wciąż pozostają pytania o bezpieczeństwo żeglugi, obowiązujące procedury operacyjne oraz to, czy wąskie gardło, które przed wojną odpowiadało za ok. 1/5 światowych dostaw ropy, rzeczywiście pozostanie „bez opłat”.
Analityk Raymond James Pavel Molchanov ocenił, że najwcześniej poziomy podaży mogą wrócić do tych sprzed konfliktu dopiero pod koniec lipca. Jego zdaniem wszystkie kwestie logistyczne muszą zostać rozwiązane, zanim normalizacja stanie się możliwa.
Po ogłoszeniu porozumienia Morgan Stanley obniżył prognozy cen na kolejne kwartały. Bank zakłada, że Dated Brent będzie średnio 90 USD za baryłkę w okresie od lipca do września, wobec wcześniejszej prognozy 100 USD. W ujęciu kwartalnym perspektywa na czwarty kwartał została skorygowana w dół o 15 USD do poziomu 80 USD.
W notatce analitycy, w tym Martijn Rats, wskazali, że choć pozostaje wiele spraw do negocjacji i kluczowe ryzyka wciąż istnieją, to na razie jest to istotny krok w stronę deeskalacji oraz wyższych wolumenów eksportu przez cieśninę Ormuz. Ich zdaniem 50% produkcji ma wrócić do poziomów sprzed problemów do września, a 80% do grudnia – minimalnie szybciej niż wcześniej.
Na ten moment, według danych firmy Kpler, prawie 300 tankowców załadowanych cargo czeka na wyjście z obszaru Perskiego Zatoki, a w region zmierza w podobnej skali liczba pustych statków.
Kyle Bertimini z Enverus podkreślał, że nie uważa, iż „szybki powrót kurka” do warunków sprzed konfliktu nastąpi w ciągu kilku tygodni ani nawet w ciągu miesiąca. Jego zdaniem zajmie to dłużej.
RBC Capital Markets również zachowywał ostrożność. Analitycy, w tym Helima Croft, szacują, że dojście do poziomów z 27 lutego – czyli sprzed rozpoczęcia wojny – może potrwać miesiące, a szczyt przepływów przez Ormuz może być już za rynkiem.
Efektywne zamknięcie Ormuz – objęte podwójną blokadą ze strony Iranu i USA – ograniczyło dostawy ropy z regionu i uruchomiło spadek zapasów zarówno handlowych, jak i strategicznych. Amerykański zapas interwencyjny ropy osiągnął w poniedziałek najniższy poziom od 1983 roku.
Źródło: finance.yahoo.com
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.